*******Oczami Ashley ********
Weszłam do domu i od razu zostałam zaatakowana przez Mike?.
-Wielkie dzięki siostra -powiedział z wyrzutem.
-Co? -Zrobiłam dziwną minę,nie wiedząc o co mu chodzi.
-Gdzie byłaś? -Zapytał, a mi się od razu przypomniało co obiecałam temu małemu smarkowi.
-Sorry glucie, ale musiałam się odstresować. Następnym razem cię wezmę -poczochrałam mu włosy i skierowałam się do mojego pokoju.Mamy dość duży dom ,ale tylko ja, Van i Cami mamy łazienki w pokojach.Poszłam do pokoju Camille zobaczyć czy jeszcze śpi. Zdziwił mnie fakt, gdy Cam rozmawiała już z Danielle.Opuściłam jej pokój i postanowiłam zjeść coś . Weszłam do kuchni i zobaczyłam mamę,która robiła obiad.Podeszłam do niej i przytuliłam ją od tyłu zwinnie kradnąc kawałek papryki, którą kroi do sałatki.
-Ashley -spojrzała na mnie srogo.
-Co?Głodna jestem -powiedziałam siadając na blacie kuchennym.
-Wpadł ci któryś w oko? -Zapytała uśmiechając się szeroko .
-Ta i piętro mnie kopie -odpowiedziałam z sarkazmem.
-A tak serio? -pytając przewróciła oczami.
-Mamo facet powinien wyglądać jak facet, a nie jak baba-powiedziałam widząc kędzierzawego wchodzącego do pomieszczenia-Na przykład jak tata lub wujek Dominic -dodałam i zeskoczyłam z blatu ,a następnie wyszłam z kuchnii i poszłam do mojego królestwa...
*******Perspektywa Harrego*********
-Wow!Jaka laska -pomyślałem,gdy ujrzałem blondynke wysiadającą z auta.
-Będzie moja -szepnełem uśmiechając się szeroko.
-Za wysokie progi jak na twoje nogi -odpowiedziała mi pewna swoich słów Danielle.Na co ja spojrzałem na nią wzrokiem mówiącym "Nie wierzysz w moje możliwości " dziewczyna w odpowiedzi zaśmiała się głośno i pokręciła przecząco głową .Po wejściu do domu, okazało się ,że ja z resztą chłopaków dzielimy jeden pokój. Chociaż
po kilku minutowej dyskusji Liama z panem Evansem okazało się, iż brunet będzie dzielił pokój z Danielle.
-Dzięki stary-odezwał się Naill udając złego.
-Poradzicie sobie, przynajmniej każdy będzie miał swoje łóżko-wyjaśnił daddy,a następnie zabrał swoje walizki i opuścił pokój. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i zobaczyłem łóżko piętrowe, niewiele myśląc rzuciłem się na górną część tym samym ją zajmując.Chwilę później zorientowałem się, iż dolną część zajął Niall.Wyciągnąłem telefon z kieszeni, a następnie wszedłem na Twittera i odnalazłem profil Ashley. -Jaka ona słodka i seksowna -pomyślałem widząc zdjęcie dziewczyny ,na którym miała dość obcisłą sukienkę. Po kilku minutach wpatrywania sie w twarz dziewczyny postanowiłem zejść do kuchni w celu napicia się czegoś.
-Facet powinien wyglądać jak facet, a nie jak baba -powiedziała Ashley patrząc na mnie -Na przykład jak Tata lub wujek Dominic-dodała uśmiechając się wrednie,a następnie zeskoczyła z blatu i skierowała się na górę.
-Nie przejmuj się nią -powiedziała kobieta, kojąc prawdopodobnie ogórka. -Pomóc ci w czymś? -dodała po chwili odwracając się w moją stronę.Ładna kobieta, ale to nie po niej Ashley odziedziczyła urodę, stanowczo bardziej podobna jest do taty 'a.Do mamy bardziej podobna jest Vanessa.
-W sumie to chciałem się tylko napić -odpowiedziałem szczerze.
-Tam są soki i wody -wskazała palcem pierwszą szafkę od okna-A w szafce nad zalewem są szklanki-dodała pokazując owy przedmiot. Wyjęłem butelkę wody mineralnej i szklankę, a następnie wlałem przezroczystą ciecz do przedmiotu i upiłem sporego łyka.
-Kiedy obiad? -zapytała dość ładna szatynka,której imienia nie miałem jeszcze okazji poznać.
-Za jakieś 20 min -odpowiedziała pani Evans.
-Dobra to chyba się wyrobie -wymamrotała odwracając się.
-Camille gdzie ty się wybierasz?-zapytała odchylając się do tyłu .
-Do Moose'a -odpowiedziała uśmiechając się, ciekawe kim jest Moose.
-To zaproś go na obiad-uśmiechnęła się i wróciła do poprzedniej czynności, a nastolatka opuściła dom. Wyszedłem z kuchni uprzednio myjąc po sobie szklankę. Skierowałem się w stronę spokoju Danielle.Dziewczyna na szczęście była sama.
-Mam do ciebie kilka pytań-powiedziałem poważnie.
-No słucham -odpowiedziała uśmiechając się.
-Czy Ashley spotyka się z kimś? -zapytałem prosto z mostu.
-Z tego co mi wiadomo to nie,ale Harry musisz wiedzieć, że raczej nie jesteś w jej typie -uśmiechnęła się slabo.
-Ja jestem w typie każdej dziewczyny -byłem pewny swoich słów.
-Harry ona nie jest kruchą i bezsilną dziewczyna, bierze udział w nielegalnych wyścigach -wyjaśniła, a mi szczęka opadła -Ale nie tylko ona, reszta jej sióstr oraz Tata, kuzynki, wujek się ścigają. Mija i pani Toretto też kiedyś brału w tym udział lecz po porodzie zrezygnowały. -Dodała o moje oczy otworzyły się szerzej, nie wierzę.
-Powiedz mi, że nigdy nie słyszałeś o Brianie Evansie i Dominicu Toretto, przecież cały Londyn o nich trąbi.Są najlepsi w tym co robią-zaśmiała się, na co ja pokiwałem przecząco głową.
-Przepraszam, że przeszkadzam w rozmowie dziewczynki, ale mama prosi na obiad -blondynka uśmiechnęła się wrednie -Oj przepraszam z tym mopem na głowie wyglądasz jak dziewczyny -dodała, a Danielle opuściła pokój śmiejąc się. Ashley w tym momencie przegięła.Podeszłem do dziewczyny, a następnie złapałem ją za nadgarstki i przygwozdziłem do ściany.
-Wiem, że na mnie lecisz,będziesz jeszcze moją -wyszeptałem przygryzając płatek jej ucha.
-Wolałabym spotykać się ze świnią, bo przynajmniej mogłabym na nią patrzeć-odpowiedziała odpychając mnie, a następnie zostawiła na moim policzku czerwony ślad .
-Nie rób tak nigdy więcej -dodała grożąc mi palcem i opuściła pomieszczenie. Nie uda jej się zrazić mnie do siebie, lubię ostre dziewczyny. Również wyszedłem z pokoju kierując się w stronę kuchni, w której byli już wszyscy,nawet chłopak w lokach, którego nie poznałem, prawdopodobnie to ten cały Moose.
-Co ci się stało? -Zapytał Lou wskazując mój policzek.
-Wpadłem w drzwi -skłamałem patrząc na blondynke i uśmiechając się do niej .Wszyscy uwierzyli w moje małe kłamstwo i zaczęli się zajadać obiadem, więc niewiele myśląc dołączyłem się to nich.
*******Perspektywa Ashley **********
Gdy chłopak przygryzł płatek mojego ucha po moimi ciele mimowolnie przeszedł dreszcz.
-Wolałabym spotykać się ze świnią, przynajmniej mogłabym na nią patrzeć-odpowiedziałam i chciałam odepchnąć żeby nie powtórzył swojego czynu. Gdy mi się udało wyswobodzić z jego uścisku niespodziewanie otrzymał siarczysty policzek .
-Nigdy więcej tak nie rób -zagroziłam mu palcem, a następnie opuściłam pokój i poszłam do kuchni, po chwili brunet również znalazł się w pomieszczeniu.
-Co ci się stało? -Zapytał pasiasty wskazując policzek swojego przyjaciela.
-Wpadłem w drzwi -skłamał patrząc na mnie, w innej sytuacji pewnikiem bym coś odpowiedziała, ale teraz postanowiłam ugryźć się w język i wziąć się za jedzenie obiadu.Po skończonym posiłku podziękowałam i razem z Vanessą pomogłyśmy mamie pozbierać naczynia. Gdy skończyłam skierowałam się do swojego pokoju i wzięłam odtwarzacz Mp4, a następnie włączyłam playliste.Po 10 minutach usłyszałam stłumione pukanie do drzwi,zdjęła słuchawki i odkluczyłam drzwi.
-Ashley skarbie jedziemy na noc do Dominica i bierzemy ze sobą Kim i Mike, więc jak dobrze się orientujesz zostaniecie same z chłopakami-wyjaśniła mi posyłając lekki uśmiech.
-A mamy inne wyjście? -Zapytałam z nadzieją, choć dobrze znałam odpowiedź. -Nie, jutro wieczorem wrócimy ,bawcie się dobrze -przytuliła mnie i cmoknęła w policzek, a następnie wzięła swoją torbę j zeszła na dół do taty, który ją na nią czekał. Wyszłam z mojego pokoju, a następnie skierowałam się do pomieszczenia obok, które należało do Vanessy.Wchodząc do pokoju Van zorientowałam się, iż jest w nim jeszcze Camille.
-A gdzie jest Moose?-zapytałam przerywając im jakże " ciekawą" konwersacje na temat zakupów.
-Musiał wrócić do domu, a co zakochałaś się?-Cam zrobiła złośliwą minę i wywaliła język w moją stronę.
-Po pierwsze traktuje go jak brata, po drugie nie zebrałabym tobie chłopaka - odpowiedziałam,a szytnka się skosiła.
-On nie jest moim chłopakiem -odgryzła się.
-Ale chciałabyś żeby był -powiedziałam szczerze, na co ona się tylko zarumieniła.
-Camilla skarbie, wszystkie wiemy jak jest nie możesz z nim poważnie porozmawiać-Van dołączyła sie do naszej konwersacji .
-Nie mam tyle odwagi, obiecuje że z nim porozmawiam, ale jeszcze nie teraz -uśmiechnęła się szeroko i w tym momencie usłyszałyśmy pukanie do drzwi ,które po chwili się otworzyły.
-Dziewczyny chodźcie do nas na dół robimy maraton filmowy -poinformował nas pasiasty, który dawał wrażenie fajnego. Nie wierzę, że to powiedziałam, ale myślę, że mogłabym zaksięgować się z nim.
-Dobra,Cam dzwoń po Moose'a -rozkazałam i razem z Van opuściłyśmy pokój. Po 2 min dołączyła do nas Camille.
-Moose będzie za chwilę-poinformowała nas szatynka.
-Więc my wybierzemy filmy, a dziewczyny niech zrobią przekąski-zaproponował chłopak w koszulce w paski, muszę się zapytać Danielle jak on się nazywa.Razem z dziewczynami poszłam do kuchni ,z szafki wyjęłam 4 paczki żelek,ciastka chipsy ,Vanessa zrobiła popcorn, Camille wzieła picie, a Danielle szklanki.
-Dan, a tak w ogóle to jak oni mają na imię? -Zapytałam przychodząc po resztę prowiantu, którego nie dałam rady wcześniej zabrać.
-Louis to ten co lubi koszulki w paski, Liama znasz, Niall to ten blondas z aparatem, Zayn to ten mulat z włosami na żel, no i Harry to ten któremu wpadłaś w oko-powiedziała, a ja starałam się zapamiętać ich imiona. Louis, Liam, Niall, Zenon nie Zayn i Harry no to prawie umiem, ich rodzice zrobili mi na złość dając im takie imiona. Opuściłyśmy kuchnie i już wszyscy rozsiedliśmy się na kanapach, Cam siedziała koło Moose'a, Dan koło Liama, Zenon? kurwa Zaym i Louis na podłodze, a ja niestety siedziałam na największej kanapie z Vanessa,lecz koło mnie siedział Harry, a koło niej i w sumie ku jej zadowoleniu siedział blondas.No i maraton zaczął się od komedii obejrzeliśmy "Duchy moich byłych " , "Ona to on " i horror "Carrie" .Strasznie boję się Horrorów, ale wolałam przytulać się do poduszki lub zakrywać oczy rękami, niż przytulić się do lokersa.Pewnie sobie myślicie czemu nie przytuliłam się do Van, ale niestety ona prawie od początku filmu dusiła blondaska,jemu akurat to nie przeszkadzało, nawet widać, że był z tego bardzo zadowolony. Po kilkunastu minutach na moje szczęście film się skończył.
-To co teraz robimy? -Zapytał Zayn .
-Może zagramy w butelkę? -Louis zadał pytanie wymachując butelką, prawie wszyscy się zgodzili.No prawie, oprócz mnie, ale po dłuższych namowach usiadłam między Niallem, a Zaynem. Lou zakręcił butelką , która zatrzymała się przed Camille.
-Szczerość czy odwaga? -Zapytał.
-Szczerość -odpowiedziała pewnie.
-Od kiedy jesteście razem? -pasiasty uśmiechnął się szeroko .
-My jesteśmy tylko przyjaciółmi -powiedziała szczerze,w tym momencie na twarzy Moose'a pojawił się lekki smutek. Wow, on się chyba w niej zakochał, a ona w nim. Nie mogą ze sobą porozmawiać jak ludzie, tylko bawią się w jakieś chore gry.
-Szczerość czy odwaga? -Zapytała Cam patrząc na Nialla.
-Odwaga -blondyn uśmiechnął się szeroko ukazując swój aparat. Aw od zawsze sądziłam, że ludzie z aparatem są słodcy.
-Pocałuj Vanesse -spojrzałam na jedną i druga siostrę, Cam uśmiechała się szeroko, a Van była zdziwiona.Nim zdążyłam spojrzeć na kogoś innego Niall całował moją siostrę. Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał, zdezorientowana Vanessa po chwili złapała blondyna za szyję tym samym pogłębiając pocałunek. Po chwili "gołąbki" przetrwały pocałunek i Niall zakręcił butelką,która wskazała na Harrego.
-Odwaga-odpowiedział od razu.
-Ty i Ashley... -O nie nie nie, nie wierzę zabiję blondasa...
*************************************
Jak się podoba kochani? Jak myślicie co się stanie? Proszę o komentarze i życzę miłego czytania.
P.S przepraszam za błędy
Weszłam do domu i od razu zostałam zaatakowana przez Mike?.
-Wielkie dzięki siostra -powiedział z wyrzutem.
-Co? -Zrobiłam dziwną minę,nie wiedząc o co mu chodzi.
-Gdzie byłaś? -Zapytał, a mi się od razu przypomniało co obiecałam temu małemu smarkowi.
-Sorry glucie, ale musiałam się odstresować. Następnym razem cię wezmę -poczochrałam mu włosy i skierowałam się do mojego pokoju.Mamy dość duży dom ,ale tylko ja, Van i Cami mamy łazienki w pokojach.Poszłam do pokoju Camille zobaczyć czy jeszcze śpi. Zdziwił mnie fakt, gdy Cam rozmawiała już z Danielle.Opuściłam jej pokój i postanowiłam zjeść coś . Weszłam do kuchni i zobaczyłam mamę,która robiła obiad.Podeszłam do niej i przytuliłam ją od tyłu zwinnie kradnąc kawałek papryki, którą kroi do sałatki.
-Ashley -spojrzała na mnie srogo.
-Co?Głodna jestem -powiedziałam siadając na blacie kuchennym.
-Wpadł ci któryś w oko? -Zapytała uśmiechając się szeroko .
-Ta i piętro mnie kopie -odpowiedziałam z sarkazmem.
-A tak serio? -pytając przewróciła oczami.
-Mamo facet powinien wyglądać jak facet, a nie jak baba-powiedziałam widząc kędzierzawego wchodzącego do pomieszczenia-Na przykład jak tata lub wujek Dominic -dodałam i zeskoczyłam z blatu ,a następnie wyszłam z kuchnii i poszłam do mojego królestwa...
*******Perspektywa Harrego*********
-Wow!Jaka laska -pomyślałem,gdy ujrzałem blondynke wysiadającą z auta.
-Będzie moja -szepnełem uśmiechając się szeroko.
-Za wysokie progi jak na twoje nogi -odpowiedziała mi pewna swoich słów Danielle.Na co ja spojrzałem na nią wzrokiem mówiącym "Nie wierzysz w moje możliwości " dziewczyna w odpowiedzi zaśmiała się głośno i pokręciła przecząco głową .Po wejściu do domu, okazało się ,że ja z resztą chłopaków dzielimy jeden pokój. Chociaż
po kilku minutowej dyskusji Liama z panem Evansem okazało się, iż brunet będzie dzielił pokój z Danielle.
-Dzięki stary-odezwał się Naill udając złego.
-Poradzicie sobie, przynajmniej każdy będzie miał swoje łóżko-wyjaśnił daddy,a następnie zabrał swoje walizki i opuścił pokój. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i zobaczyłem łóżko piętrowe, niewiele myśląc rzuciłem się na górną część tym samym ją zajmując.Chwilę później zorientowałem się, iż dolną część zajął Niall.Wyciągnąłem telefon z kieszeni, a następnie wszedłem na Twittera i odnalazłem profil Ashley. -Jaka ona słodka i seksowna -pomyślałem widząc zdjęcie dziewczyny ,na którym miała dość obcisłą sukienkę. Po kilku minutach wpatrywania sie w twarz dziewczyny postanowiłem zejść do kuchni w celu napicia się czegoś.
-Facet powinien wyglądać jak facet, a nie jak baba -powiedziała Ashley patrząc na mnie -Na przykład jak Tata lub wujek Dominic-dodała uśmiechając się wrednie,a następnie zeskoczyła z blatu i skierowała się na górę.
-Nie przejmuj się nią -powiedziała kobieta, kojąc prawdopodobnie ogórka. -Pomóc ci w czymś? -dodała po chwili odwracając się w moją stronę.Ładna kobieta, ale to nie po niej Ashley odziedziczyła urodę, stanowczo bardziej podobna jest do taty 'a.Do mamy bardziej podobna jest Vanessa.
-W sumie to chciałem się tylko napić -odpowiedziałem szczerze.
-Tam są soki i wody -wskazała palcem pierwszą szafkę od okna-A w szafce nad zalewem są szklanki-dodała pokazując owy przedmiot. Wyjęłem butelkę wody mineralnej i szklankę, a następnie wlałem przezroczystą ciecz do przedmiotu i upiłem sporego łyka.
-Kiedy obiad? -zapytała dość ładna szatynka,której imienia nie miałem jeszcze okazji poznać.
-Za jakieś 20 min -odpowiedziała pani Evans.
-Dobra to chyba się wyrobie -wymamrotała odwracając się.
-Camille gdzie ty się wybierasz?-zapytała odchylając się do tyłu .
-Do Moose'a -odpowiedziała uśmiechając się, ciekawe kim jest Moose.
-To zaproś go na obiad-uśmiechnęła się i wróciła do poprzedniej czynności, a nastolatka opuściła dom. Wyszedłem z kuchni uprzednio myjąc po sobie szklankę. Skierowałem się w stronę spokoju Danielle.Dziewczyna na szczęście była sama.
-Mam do ciebie kilka pytań-powiedziałem poważnie.
-No słucham -odpowiedziała uśmiechając się.
-Czy Ashley spotyka się z kimś? -zapytałem prosto z mostu.
-Z tego co mi wiadomo to nie,ale Harry musisz wiedzieć, że raczej nie jesteś w jej typie -uśmiechnęła się slabo.
-Ja jestem w typie każdej dziewczyny -byłem pewny swoich słów.
-Harry ona nie jest kruchą i bezsilną dziewczyna, bierze udział w nielegalnych wyścigach -wyjaśniła, a mi szczęka opadła -Ale nie tylko ona, reszta jej sióstr oraz Tata, kuzynki, wujek się ścigają. Mija i pani Toretto też kiedyś brału w tym udział lecz po porodzie zrezygnowały. -Dodała o moje oczy otworzyły się szerzej, nie wierzę.
-Powiedz mi, że nigdy nie słyszałeś o Brianie Evansie i Dominicu Toretto, przecież cały Londyn o nich trąbi.Są najlepsi w tym co robią-zaśmiała się, na co ja pokiwałem przecząco głową.
-Przepraszam, że przeszkadzam w rozmowie dziewczynki, ale mama prosi na obiad -blondynka uśmiechnęła się wrednie -Oj przepraszam z tym mopem na głowie wyglądasz jak dziewczyny -dodała, a Danielle opuściła pokój śmiejąc się. Ashley w tym momencie przegięła.Podeszłem do dziewczyny, a następnie złapałem ją za nadgarstki i przygwozdziłem do ściany.
-Wiem, że na mnie lecisz,będziesz jeszcze moją -wyszeptałem przygryzając płatek jej ucha.
-Wolałabym spotykać się ze świnią, bo przynajmniej mogłabym na nią patrzeć-odpowiedziała odpychając mnie, a następnie zostawiła na moim policzku czerwony ślad .
-Nie rób tak nigdy więcej -dodała grożąc mi palcem i opuściła pomieszczenie. Nie uda jej się zrazić mnie do siebie, lubię ostre dziewczyny. Również wyszedłem z pokoju kierując się w stronę kuchni, w której byli już wszyscy,nawet chłopak w lokach, którego nie poznałem, prawdopodobnie to ten cały Moose.
-Co ci się stało? -Zapytał Lou wskazując mój policzek.
-Wpadłem w drzwi -skłamałem patrząc na blondynke i uśmiechając się do niej .Wszyscy uwierzyli w moje małe kłamstwo i zaczęli się zajadać obiadem, więc niewiele myśląc dołączyłem się to nich.
*******Perspektywa Ashley **********
Gdy chłopak przygryzł płatek mojego ucha po moimi ciele mimowolnie przeszedł dreszcz.
-Wolałabym spotykać się ze świnią, przynajmniej mogłabym na nią patrzeć-odpowiedziałam i chciałam odepchnąć żeby nie powtórzył swojego czynu. Gdy mi się udało wyswobodzić z jego uścisku niespodziewanie otrzymał siarczysty policzek .
-Nigdy więcej tak nie rób -zagroziłam mu palcem, a następnie opuściłam pokój i poszłam do kuchni, po chwili brunet również znalazł się w pomieszczeniu.
-Co ci się stało? -Zapytał pasiasty wskazując policzek swojego przyjaciela.
-Wpadłem w drzwi -skłamał patrząc na mnie, w innej sytuacji pewnikiem bym coś odpowiedziała, ale teraz postanowiłam ugryźć się w język i wziąć się za jedzenie obiadu.Po skończonym posiłku podziękowałam i razem z Vanessą pomogłyśmy mamie pozbierać naczynia. Gdy skończyłam skierowałam się do swojego pokoju i wzięłam odtwarzacz Mp4, a następnie włączyłam playliste.Po 10 minutach usłyszałam stłumione pukanie do drzwi,zdjęła słuchawki i odkluczyłam drzwi.
-Ashley skarbie jedziemy na noc do Dominica i bierzemy ze sobą Kim i Mike, więc jak dobrze się orientujesz zostaniecie same z chłopakami-wyjaśniła mi posyłając lekki uśmiech.
-A mamy inne wyjście? -Zapytałam z nadzieją, choć dobrze znałam odpowiedź. -Nie, jutro wieczorem wrócimy ,bawcie się dobrze -przytuliła mnie i cmoknęła w policzek, a następnie wzięła swoją torbę j zeszła na dół do taty, który ją na nią czekał. Wyszłam z mojego pokoju, a następnie skierowałam się do pomieszczenia obok, które należało do Vanessy.Wchodząc do pokoju Van zorientowałam się, iż jest w nim jeszcze Camille.
-A gdzie jest Moose?-zapytałam przerywając im jakże " ciekawą" konwersacje na temat zakupów.
-Musiał wrócić do domu, a co zakochałaś się?-Cam zrobiła złośliwą minę i wywaliła język w moją stronę.
-Po pierwsze traktuje go jak brata, po drugie nie zebrałabym tobie chłopaka - odpowiedziałam,a szytnka się skosiła.
-On nie jest moim chłopakiem -odgryzła się.
-Ale chciałabyś żeby był -powiedziałam szczerze, na co ona się tylko zarumieniła.
-Camilla skarbie, wszystkie wiemy jak jest nie możesz z nim poważnie porozmawiać-Van dołączyła sie do naszej konwersacji .
-Nie mam tyle odwagi, obiecuje że z nim porozmawiam, ale jeszcze nie teraz -uśmiechnęła się szeroko i w tym momencie usłyszałyśmy pukanie do drzwi ,które po chwili się otworzyły.
-Dziewczyny chodźcie do nas na dół robimy maraton filmowy -poinformował nas pasiasty, który dawał wrażenie fajnego. Nie wierzę, że to powiedziałam, ale myślę, że mogłabym zaksięgować się z nim.
-Dobra,Cam dzwoń po Moose'a -rozkazałam i razem z Van opuściłyśmy pokój. Po 2 min dołączyła do nas Camille.
-Moose będzie za chwilę-poinformowała nas szatynka.
-Więc my wybierzemy filmy, a dziewczyny niech zrobią przekąski-zaproponował chłopak w koszulce w paski, muszę się zapytać Danielle jak on się nazywa.Razem z dziewczynami poszłam do kuchni ,z szafki wyjęłam 4 paczki żelek,ciastka chipsy ,Vanessa zrobiła popcorn, Camille wzieła picie, a Danielle szklanki.
-Dan, a tak w ogóle to jak oni mają na imię? -Zapytałam przychodząc po resztę prowiantu, którego nie dałam rady wcześniej zabrać.
-Louis to ten co lubi koszulki w paski, Liama znasz, Niall to ten blondas z aparatem, Zayn to ten mulat z włosami na żel, no i Harry to ten któremu wpadłaś w oko-powiedziała, a ja starałam się zapamiętać ich imiona. Louis, Liam, Niall, Zenon nie Zayn i Harry no to prawie umiem, ich rodzice zrobili mi na złość dając im takie imiona. Opuściłyśmy kuchnie i już wszyscy rozsiedliśmy się na kanapach, Cam siedziała koło Moose'a, Dan koło Liama, Zenon? kurwa Zaym i Louis na podłodze, a ja niestety siedziałam na największej kanapie z Vanessa,lecz koło mnie siedział Harry, a koło niej i w sumie ku jej zadowoleniu siedział blondas.No i maraton zaczął się od komedii obejrzeliśmy "Duchy moich byłych " , "Ona to on " i horror "Carrie" .Strasznie boję się Horrorów, ale wolałam przytulać się do poduszki lub zakrywać oczy rękami, niż przytulić się do lokersa.Pewnie sobie myślicie czemu nie przytuliłam się do Van, ale niestety ona prawie od początku filmu dusiła blondaska,jemu akurat to nie przeszkadzało, nawet widać, że był z tego bardzo zadowolony. Po kilkunastu minutach na moje szczęście film się skończył.
-To co teraz robimy? -Zapytał Zayn .
-Może zagramy w butelkę? -Louis zadał pytanie wymachując butelką, prawie wszyscy się zgodzili.No prawie, oprócz mnie, ale po dłuższych namowach usiadłam między Niallem, a Zaynem. Lou zakręcił butelką , która zatrzymała się przed Camille.
-Szczerość czy odwaga? -Zapytał.
-Szczerość -odpowiedziała pewnie.
-Od kiedy jesteście razem? -pasiasty uśmiechnął się szeroko .
-My jesteśmy tylko przyjaciółmi -powiedziała szczerze,w tym momencie na twarzy Moose'a pojawił się lekki smutek. Wow, on się chyba w niej zakochał, a ona w nim. Nie mogą ze sobą porozmawiać jak ludzie, tylko bawią się w jakieś chore gry.
-Szczerość czy odwaga? -Zapytała Cam patrząc na Nialla.
-Odwaga -blondyn uśmiechnął się szeroko ukazując swój aparat. Aw od zawsze sądziłam, że ludzie z aparatem są słodcy.
-Pocałuj Vanesse -spojrzałam na jedną i druga siostrę, Cam uśmiechała się szeroko, a Van była zdziwiona.Nim zdążyłam spojrzeć na kogoś innego Niall całował moją siostrę. Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał, zdezorientowana Vanessa po chwili złapała blondyna za szyję tym samym pogłębiając pocałunek. Po chwili "gołąbki" przetrwały pocałunek i Niall zakręcił butelką,która wskazała na Harrego.
-Odwaga-odpowiedział od razu.
-Ty i Ashley... -O nie nie nie, nie wierzę zabiję blondasa...
*************************************
Jak się podoba kochani? Jak myślicie co się stanie? Proszę o komentarze i życzę miłego czytania.
P.S przepraszam za błędy
Cudo! Zapraszam do mnie na 10 rozdział :) http://onemoments-twoworlds-zayn-fanfiction.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńRewelacyjny! ♥
OdpowiedzUsuńNapisz coś z perspektywy Van ploseeee ;*
Czekam na nn :D